|
Prolog
Zapiski Farmeusa Yo'hee, nadwornego historyka jej królewskiej mości:
W czasach, o których pamiętaja tylko nieliczni uczeni, tacy jak wasz umożny sługa Farmeus, żyły obok siebie 3 rasy:
Parający się techniką Ludzie, Tajemnicze Elfy oraz Barbarzyńscy Orkowie. Jak historia nas uczy, trzy różnišce się od siebie rasy nie mogą żyć w pokoju obok siebie - muszą prowadzić wojny. To o terytoria, to o różnice kulturowe, religijne, czasami nawet dla zabawy. Każda ze stron miała równe szanse, co wprowadziło swoistš równowagę do tego małego
świata wojen, która sprawiała że szala zwycięstwa nie przechylała się ku żadnej z nacji.
Każda z wojujących stron miała jakąś umiejętność charakterystyczną:
U ludzi była to smykałka do techniki, co owocowało lepszymi pancerzami, bardziej morderczymi brońmi, ale także szybciej rozwijającą się gospodarką i budownictwem.
Elfy, stworzenia których początki giną w mrokach wieków, od zawsze lubowały się w tajnikach magii, uczšc się tej sztuki do perfekcji, co zaowocowało najlepszymi magami, jacy stąpali po tej ziemi.
Orkowie zaś, barbarzyński naród bez czci i honoru, rozlała się po
świecie niczym szarańcza. Wieloletnie doświadczenie w życiu w spartańskich warunkach nauczyło orków maksymalnego wykożystania dóbr naturalnych.
A teraz o czasach, które wszyscy pamiętamy, i najchętniej wyrzucilibyśmy z pamięci:
W noc przesilenia letniego, 23 roku panowania pradziadka jej wysokiej mości, podczas jednej z bitw, bóg sam wie której to z kolei, na walczących ze sobą padł cień przerażenia. Na równinach Joruus, gdzie
ścierały się armie,powietrze zostalo rozdarte krzykiem, który mógł zmrozić krew w żyłach nawet najmężniejszym żołnierzom...
Z relacji nielicznych tych, którym udało się wrócic z pola bitwy, można było poskładać niejasne informacje, z których wynikało tylko jedno. Na polu bitwy pojawił się następny wróg, który może okazać się bardziej zajadłym przeciwnikiem, niż armia ludzka, elficka i orków razem wzięta. Shaquazan.
|